Stawiają na dobrą zabawę
Kiedy pierwszy raz posłuchałem płyty tarnowskiego zespołu Czuband, byłem przekonany, że to krążek z najgłupszymi tekstami, jakie kiedykolwiek spotkałem. Po jakimś czasie rozmawiałem z muzykami grupy. Do śpiewanych piosenek mnie nie przekonali. Pokazali jednak, że czują to, co robią, że są autentyczni i że mają w głowach dużo dziwnych pomysłów. Kiedy zobaczyłem pierwszy krakowski koncert Czubandu, zmieniłem zdanie o zespole. To kapela, która wprawdzie śpiewa o głupotach, ale gra dobrą muzykę i przy tym świetnie się bawi robiąc na scenie bardzo dziwne rzeczy - od tańca z lampkami choinkowymi po mało humanitarne borowanie zębów martwemu zwierzęciu. Razem z Czubandem doskonale bawi się też publiczność. I o to chyba chodzi! Grupa wygrała I Małopolski Przegląd Studenckich Zespołów Amatorskich. Impreza odbyła się w trakcie juwenaliów pod klubem Żaczek. Czuband zagrał trzy utwory a przy okazji dał pokaz golenia i robienia bałaganu na scenie. Kilka dni po imprezie miałem okazję rozmawiać z muzykami grupy: Bartkiem Dembińskim (wokalista) i Tomkiem Januszewskim (gitarzysta).
Bartek Borowicz: Dlaczego jury przeglądu wybrało właśnie zespół Czuband?
Bartek Dembiński: Zastanawialiśmy się nad tym. Zagraliśmy tylko pierwszego dnia i nie mieliśmy okazji rozmawiać z jury. Nie myśleliśmy, że wygramy. Zwłaszcza, że poziom konkursu, jak na moje ucho, był całkiem zadowalający. Prawdopodobnie wygraliśmy dlatego, że ogoliłem Sławka [drugi wokalista - przypomina BB] na scenie. Myślę, że to przeważyło.
Podczas przeglądu zaobserwowałem, że zagrał pierwszy zespół, drugi, trzeci... kapele prezentowały się lepiej lub gorzej. W końcu na scenę wyszedł Czuband i zrobił swoje show. Zastanawiam się, czy tak nie jest na wszystkich przeglądach. Gra wiele kapel, ale Wy swoim show i tak przekonujecie jury oraz publiczność. Czy nie dostajecie nagród za performance zamiast za muzykę?
BD: Wymyślamy coś na każdą okazję. W zeszłym roku na Partyrurze popsuła nam się "stopa" od perkusji. W takiej sytuacji większość zespołów stoi i nic nie mówi. My opowiadaliśmy historie z życia wzięte. To się wszystkim bardzo podobało. Myślę, że samym show jakie robimy, nie wygralibyśmy tyle. Muzyka też ma duże znaczenie. Mam nadzieję, że ludzie doceniają nas też za nią i przede wszystkim za nią.
Tomek Januszewski: Zespoły rockowe grają bardzo podobnie, piosenki mają podobne schematy. Nas wyróżnia to, że robimy coś innego. Zawsze chcemy coś dodać do muzyki, jakiś show. To jest pozytywne.
BD: My się dobrze bawimy na scenie i przekazujemy tę pozytywną energię ludziom. Na pewno nie można powiedzieć, że jesteśmy nudni. Zaufaj nam - nie ćwiczymy golenia się na próbach. Jak mamy jakieś pomysły, to je realizujemy. Nie będziemy się całować jak Tatu ani rozbierać jak Kuba Wojewódzki. Tym razem Sławek wysiadł z pociągu nieogolony. Wyglądał jak typowy wieśniak.
TJ: On ma zarost jak gimnazjalista. Taki rzadki. No to go ogoliliśmy.
Zastanawiam się, czy muzycy zespołów, które startują z Wami na przeglądach nie złoszczą się, że wygrywa z nimi Czuband, który robi show, śpiewa o bzdurach...
BD: Chwileczkę! Muszę tu zaprotestować. Każdy tekst potrafię uzasadnić, dobudować do niego ideologię. Niektórzy tymi tekstami żyją, mają je wytatuowane na plecach!
Powiedzmy. Ale myślicie, że inni muzycy nie złoszczą się, że wygrywa z nimi Czuband, który robi show, śpiewa "...piłeczki mam i w jaja mogę nimi rzucę Cię..."?
BD: Tego utworu nie wykonujemy na przeglądach.
Ale znalazł się na płycie. Na przeglądach śpiewacie o gołębiach załatwiających się na waszym oknie.
BD: To prawda. Ale kiedy przed przeglądem szliśmy do sklepu po krem do golenia, usłyszeliśmy inna kapelę, której wokalistka zawodziła o dzikich różach i namiętności. Uważam, że to był o wiele większy kicz niż nasze teksty. Ludzie na naszej stronie internetowej www.czuband.muzyka.pl napisali, że słyszeli wiele złego o naszych tekstach, ale przekonali się, że one są po prostu inne niż cała "kaszana", która leci w radiu. Napisałeś kiedyś, że nasze teksty pozostawiają wiele do życzenia. Ale na pewnej tarnowskiej stronie internetowej ktoś określił je jako "ekscentryczne".
TJ: Teksty Blue Cafe też pozostawiają wiele do życzenia.
Po Waszym pierwszym koncercie w Krakowie, pomyślałem, że Czuband byłby idealny na przegląd kabaretów. Myśleliście o tym, żeby wystąpić na takiej imprezie?
BD: Sugerowano nam to na zeszłorocznej Partyrurze. Jesteśmy zespołem muzycznym, więc raczej nie będziemy brać udziału w takich imprezach.
Jedną z dróg do kontraktu w Polsce jest wystąpienie w znanym telewizyjnym programie muzycznym. Myśleliście o tym, żeby pokazać się w taki sposób?
BD: Oczywiście, że nie!
Dlaczego?
BD: Bo to jest droga na skróty.
Ale to jest sposób, żeby się pokazać. Takie programy wypromowały kilku niezłych artystów.
BD: To jest dobra droga, żeby się wypromować, ale często tylko na pięć minut. Nie mam do końca wykrystalizowanego zdanie na ten temat. Na razie radość i satysfakcję daje nam organizowanie koncertów, granie ich. Może kiedyś będziemy sławni... Na razie jesteśmy grupą przyjaciół i nie potrzebujemy programów telewizyjnych.
Bartek Borowicz
[WUJ - "Wiadomości Uniwersytetu Jagiellońskiego"]



